Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

April 28 2015

likeshootingstar
18:34
Play fullscreen
`it's been a long day

ostatnio każdy dzień jest zbyt długi...

April 03 2015

likeshootingstar
14:17
Play fullscreen
który raz już próbujemy to naprawiać?
Reposted byrobknage robknage
likeshootingstar
14:16
nie mogę powiedzieć, że mnie zaskoczyłeś. kurwa, nie mogę, bo ja też od długiego czasu czuję, że nam się nie układa. myślałam, że już wychodzimy na prostą, ale tak nie jest i mam wrażenie, że jeszcze długo nie będzie. wiele razy myślałam o tym, żeby to skończyć, że lepiej by nam było bez siebie, ja w końcu ogarnęłabym mój brzuch, a Ty wyszedłbyś na prostą, może ułożyłbyś sobie życie z kimś innym. wstyd mi to mówić, ale tak było. mówisz, że brakuje Ci sił... mi też już ich brakuje. zawsze to ja o nas walczyłam, od samego początku, a teraz nie wiem czy jest jeszcze o co walczyć, nie wiem czy tego znowu chcę, chociaż jesteś najlepszym co mnie kiedykolwiek spotkało i od kiedy tylko zaczęłam z Tobą być wiedziałam, że to nie będzie coś na chwilę, wiedziałam, że chcę czegoś poważnego. mówisz, że nie ma już tego ciepła co kiedyś, i masz stuprocentową rację. nie wiem czy to przez to, że się wypaliliśmy czy to przez te problemy, ale między nami już dawno przestało być dobrze i to w chuj dołuje, tu też masz rację. już nie jesteśmy tamtą dwójką zwariowanych na swoim punkcie ludzi, teraz nie zachowujemy się już nawet jak przyjaciele. ciągłe kłótnie, pretensje o wszystko, to męczy, cholernie męczy, i oboje to wiemy. kiedyś na każdym kroku okazywaliśmy sobie jak bardzo się kochamy, a teraz...? teraz na każdym kroku okazujemy sobie jak bardzo nam nie pasuje nasz związek. nie mogę od Ciebie wymagać żebyś dalej przy mnie był, znosił moje ciągłe bóle brzucha, wahania nastrojów przez nie spowodowane... po prostu nie mogę, to już za długo trwa, pół roku wyjęte z życia, podczas którego między nami nie ma żadnego porozumienia. jesteśmy w totalnej dupie z naszymi relacjami i tak nie powinno być. nie oczekuję też od Ciebie, że jutro, kiedy będziemy mieli cholernie poważną rozmowę, powiesz mi, że mnie kochasz i chcesz być ze mną dalej mimo wszystko. nie wątpię w to, że mnie kochasz i jestem Ci wdzięczna za wsparcie, które okazywałeś mi na początku, kiedy zaczęło być źle, ale tego wsparcia już nie ma. od jakiegoś czasu mimo tego, że jesteśmy razem, czuję, że jestem z tym wszystkim sama. boję się okazywać Ci miłość, bo już nie reagujesz jak kiedyś. ja na Twoje wyznania i próby poprawy tego wszystkiego też przestałam reagować. nie mogę już nawet nad nami płakać, brak mi łez, za dużo już ich wylałam przez ostatnie tygodnie. jutro miną 3 lata od kiedy się znamy i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że choć przez ten czas mieliśmy wiele kryzysów, kłótni i złych dni, to co przeżywamy teraz jest najgorszym okresem jaki przeżywałam z kimkolwiek. przez te 3 lata mieliśmy też tyle zajebistych chwil, że aż łza w oku się kręci na samą myśl o tym, że mielibyśmy już żadnej tak wspaniałej nie doświadczyć razem. ale może tak by było lepiej. za pierwszym razem związek nam nie wypalił, spróbowaliśmy drugi i wydawać by się mogło, że to była najlepsza decyzja jaką mogliśmy podjąć, ale teraz chyba już ani ja ani Ty nie jesteśmy w stanie tego potwierdzić. nie mamy siły na to, co miało wytrwać do końca naszego życia. nie wiem do czego doprowadzi nasza jutrzejsza rozmowa i cholernie się jej boję, bo nigdy na nikim mi tak nie zależało jak na Tobie. ale do czegoś musimy w końcu dojść, bo tak się nie da żyć.

March 30 2015

likeshootingstar
19:49
Każda chwila ma swój koniec. Czasami Ty też musisz przestać walczyć. Nie z powodu dumy, lecz szacunku do samego siebie. Niech teraz ktoś zawalczy o Ciebie. Przestań być dla kogoś. Zacznij być dla siebie. Doceń siebie za to kim jesteś..'
Reposted fromtupfen tupfen viacytaty cytaty
likeshootingstar
18:37
likeshootingstar
18:34
po godzinnych zmaganiach z elektrykiem-idiotą w końcu odzyskałam prąd dzięki mojemu wspaniałemu sąsiadowi, któremu jestem tak cholernie wdzięczna, że uratował mój wieczór, że wycałowałabym go w podziękowaniu gdyby tylko poprosił i nie był ojcem mojego kumpla. xd
względnie - jest okej. niewzględnie - średnio.
życie osobiste, choroby... na razie na plus, wychodzę na prostą, w środę kontrol, zobaczymy co mi mój cudzoziemiec poradzi, moje kochanie wraca dziś normalnie - chwała Bogu - więc poczekam na niego jeszcze 3,5h.
tym razem wszystko jest nie tak z tą pierdoloną pracą. chciałabym w niej wytrwać jeszcze te 3 cholerne miesiące i odejść w spokoju, niestety nie wiem czy będzie mi to dane. raz, zmiana umów o pracę na zlecenie, dwa problem z podwyższeniem stawki, trzy mam za długi język. jeśli wytrwam w tej firmie do lipca to jestem kotem.
co jeszcze? kilka godzin temu zdałam sobie sprawę, że życie ucieka mi przez palce. uświadomiłam sobie, że kiedyś dni były zdecydowanie dłuższe, a ja inaczej podchodziłam do każdej chwili, każdą traktowałam wyjątkowo, nie kisiłam się w domu tak jak od prawie półtora roku, ciągle byłam poza nim. i dlaczego stało się tak jak się stało? bo zamieszkaliśmy razem. nie, nie chcę przez to powiedzieć, że żałuję naszego czasu spędzanego razem, ale prawda jest taka, że cholernie się zapuściliśmy. zachowujemy się jak dwójka staruszków styrana życiem, która radość odnajduje w czterech ścianach. a to... cóż. gówno prawda. cholernie mi brakuje naszego dawnego melanżowania, kłótni na mieście, śmiechu do łez, nocnego wracania do domu... boże, ale to jak mi tego brakuje. tej spontaniczności, którą kiedyś przejawialiśmy każdego dnia, uczuć okazywanych sobie na każdym kroku, a przede wszystkim... dawnych przyjaźni. wiem, że niektóre nigdy już nie wrócą, inne mogą powstać od nowa w każdej chwili, a te naprawdę dobre są na tyle prawdziwe, że wystarczy jeden telefon i znowu jest cudnie. i to chyba właśnie od tego muszę zacząć jeśli naprawdę chcę wrócić do dawnej siebie, a czas najwyższy przyznać, że to tamtą, starą M. tak kochałam i kochali ją wszyscy wokół. chociaż w tej chwili nadal mam w sobie jeszcze dużo z niej, pojawiło się też dużo nowych cech, a może aż wad, które trzeba wykorzenić, wypieprzyć na zbity pysk i znowu być tamtą radosną nastolatką, która zdobywała świat uśmiechem. no i... czas wrócić do pisania. przecież to to tak naprawdę najbardziej na świecie kocham. :)

March 07 2015

likeshootingstar
23:41
swoją drogą cudowne rozpoczęcie dnia kobiet. chociaż mam tulipana od kierownika o zajebistym zapachu i się nim upajam.
likeshootingstar
23:37
boże święty, zwariuję. cały dzień wyjebany w kosmos przez Twoje akcje, wieczór nieogarnięty przez Twoje najebanie, z resztą nie tylko Twoje i to, że musiałam Was ogarniać, dziwne akcje na rynku, które mnie strasznie wkurwiły, nie ogarniam tego wieczoru, wkurwia mnie ta klawiatura, a jeszcze dodatkowo od Ciebie P. nie mam smsa, że dotarłeś do domu i się martwię. Ty śpisz zajebany dechami jak sto pięćdziesiąt, niezdolny do niczego, ja siedzę i piję sobie kolejne piwo po hektarach wódki i piw. z perspektywy czasu żałuję, że nie zaczęłam pić o tej co Wy, bo byłabym tak samo najebana albo i jeszcze gorzej, a tak tylko się nawkurwiałam i chuj wie co jeszcze. przynajmniej sobie potańczyłam. chociaż tyle, dziena P. :* nie wiem co będzie dalej, nie ogarniam kompletnie, jutro leżymy w domu do góry dupami i nic mnie reszta nie obchodzi, peace yoł.

March 06 2015

likeshootingstar
17:46
Bo są w życiu chwile kiedy stajemy przed poważnymi wyborami, właściwie to całe nasze życie jest jednym wielkim wyborem. Problem jednak zaczyna się wtedy kiedy musimy podjąć decyzję za kogoś. Wybrać mniejsze zło, kierować się jego dobrem. Jest to najtrudniejsza chwila w naszym i jego życiu, nie mówiąc o momencie, w którym musimy go poinformować o naszej decyzji, stanąć przed człowiekiem, którego życie trzymamy wtedy w rękach i powiedzieć 'tak, wyjdę za Ciebie' lub 'nie, nie kocham Cię już'.
— wygrzebane.
likeshootingstar
15:48
tak strasznie jestem wściekła, że potrafisz zjebać mi tak wspaniały dzień w kilka sekund. w kilka pierdolonych sekund uśmiech jak banan zamienia się w cienką linię, a bezbrzeżna radość w ogromny zawód. ja nie wiem co jest kurwa z Tobą nie tak, ale mam tego po dziurki w nosie.

March 05 2015

likeshootingstar
21:11
3977 56af 500
Reposted frommisza misza viaskins skins
likeshootingstar
21:04
Play fullscreen
co mnie wzięło na Britney, nie mam pojęcia, ale... dobry klimat do wczuwania na sobotę. a to już pojutrze. ;>
likeshootingstar
21:02
zadziwiająco dobrze. :) po co się przejmować tym, co będzie za kilka miesięcy, skoro teraz jest w porządku? no, nie licząc tego, że niedlugo prawdopodobnie zostanę bez pracy. ale to akurat nie jest wielka tragedia, nie ta to inna.
czasem się zastanawiam czy zbyt dużo nie wymagam od innych, samej zostając na tym etapie co zawsze. dlatego też czas wziąć się nie tylko za innych, ale przede wszystkim za siebie. ile dajesz od siebie, tyle do Ciebie wraca, czyż nie?
nie wiem czemu, mam wyjątkowo dobry humor, Boruc patrzy na mnie znad biurka unosząc brew, a ja czekam na moje kochanie pochłaniając pomarańcze i nastrajając się na sobotę. mam nadzieję, że się wytańczę za wszystkie czasy - chłopaki, liczę na Was. :D
szkoła dopiero za tydzień, niedługo wypłata, żyć nie umierać.

February 25 2015

likeshootingstar
13:22
Play fullscreen
7 marca przybywaj, chcę tańczyć. ;>
Reposted byMerrry98 Merrry98
likeshootingstar
13:15
chciałabym móc powiedzieć, że jest idealnie, jak kiedyś. niestety tak nie jest. nie jest też bardzo źle, powiedziałabym, że jest zwyczajnie. po prawie pół roku wreszcie dowiedziałam się co mi jest. zapalenie przydatków zaczęło być leczone, miejmy nadzieję, że zostanie szybko wyleczone, a w tym miejscu chciałam też pozdrowić bardzo serdecznie polską służbę zdrowia oraz jej odsyłanie od lekarza do lekarza. smutne, że polscy lekarze nie mają bladego pojęcia o swojej pracy, dopiero obcokrajowiec mi pomógł. nie wiem na co idą moje składki skoro nikt nie wie co mi jest przez tyle czasu, to jest zwyczajnie żałosne. bogu dziękować, że koniec końców trafiłam na dobrego lekarza z innego kraju.
jeśli chodzi o Ciebie... cóż. nie do końca jestem w stanie powiedzieć czy jestem w stanie budować dalsze życie z osobą, która nie bierze pod uwagę mojego zdania. rozumiem jakie pobudki Tobą kierują, co nie zmienia faktu, że mi nie zależy na kasie. jeśli mam do wyboru nie mieć Ciebie, a mieć hajs, proste, że chcę być z Tobą. jeśli Ty tego nie rozumiesz tłumacząc, że w ten sposób poprawisz nasz standard życia, to jedyne co mogę w tej sytuacji zrobić, to Cię wyśmiać. przykro mi, że chcesz poprawić naszą sytuację materialną takim kosztem, nie zgodzimy się w tej kwestii, ja nigdy nie będę chciała zamieszkać w Norwegii na stałe. i choć mówię Ci o tym już nie wiem który raz, wciąż reagujesz w ten sam sposób, no a ja... ja nie zamierzam ponownie dawać Ci wyboru, bo to nie byłoby fair z mojej strony. raz musiałam to zrobić, bo nie miałam innego wyjścia, od tego zależał nasz związek. drugi raz nie będę tego robić, wtedy sytuacja była zupełnie inna. teraz chodzi o Twoje marzenia i nie mogę Cię zatrzymywać, nie na tym polega związek. cholernie Cię kocham, dużo ostatnio rozmawiamy na wiele tematów, wiem, że Ty czujesz do mnie to samo, ale w wielu kwestiach nie potrafimy się zgodzić i szczerze mówiąc, wątpię, żebyśmy doszli do porozumienia. trochę ponad tydzień temu minęły nam dwa lata i oboje dobrze wiemy ile się zmieniło przez ten czas. nie wiem gdzie się podziała tamta dwójka młodych ludzi spędzających czas ze znajomymi na mieście, ciągle chodzących na spacery, dokuczających sobie, mających wspólne plany i marzenia, ale to już nie bardzo nasza dwójka. powoli nie mam już siły dłużej tego naprawiać. nie wiem co będzie dalej, ale wydaje mi się, że jeśli wyjedziesz, wtedy wszystko stanie się jasne. nie mogę kolejny raz na Ciebie czekać. nie dam rady. męczy mnie strasznie też kontakt z Twoim ojcem, chociaż wiem, że jego zmiana podejścia do mnie wynika ze wstydu, a nie z tego, że zrobiłam coś źle. mimo wszystko chciałabym żeby traktował mnie jak kiedyś, a już raczej tak nie będzie. szkoda.
wiosno, przyjdź i pozwól mi rozkwitnąć najlepiej jak potrafię.

January 06 2015

likeshootingstar
17:26
nowy rok zaczęty fantastycznie, nieważne pościerane ręce, kolana i całe ciało w siniakach, było cudnie. :) mam nadzieję, że niedługo też w końcu będzie wiadomo co się dzieje z moim brzuchem, bo nie mam już na niego siły zwyczajnie. gdyby nie te problemy ze zdrowiem, byłoby idealnie, egzaminy pozaliczane dobrze, żeby nie powiedzieć, że znakomicie, na miesiąc spokój od szkoły... tylko ogarnąć akcję z brzuchem i będzie git. :)

December 02 2014

likeshootingstar
18:58
strasznie chciałabym poczuć się jak kiedyś. bezpieczna, kochana... ważna. najważniejsza. szkoda, że czasy i ludzie się zmieniają, to przykre. i nieważne jak wiele dla kogoś zrobisz, ile przy nim będziesz, w jak bardzo trudnych chwilach... to nic tak naprawdę nie znaczy, w każdej chwili możesz zostać odstawiony na dalszy plan i nie będziesz mieć na to wpływu. bez względu na to jak bardzo kochasz i ile poświęciłeś.
likeshootingstar
18:54
Play fullscreen
karma jest zołzą, pokaże Ci samotność.

October 10 2014

likeshootingstar
14:54

September 29 2014

likeshootingstar
20:44

po rozmowie z właściwie zupełnie obcą mi osobą, bo znamy się tylko miesiąc, w pełni zrozumiałam to, o czym myślałam od dawna, ale nie bardzo przechodziło mi przez gardło. wspominając czasy jak było kiedyś, kiedy wystarczyło wziąć telefon, zadzwonić pod jakikolwiek numer i od razu można było wyjść na szluga, piwo, spacer, czy imprezę, a porównując to z tym jak jest teraz, robi się zwyczajnie smutno. teraz każdemu ciężko jest znaleźć chwile na cokolwiek albo zwyczajnie wymiguje się od jakiegokolwiek spotkania, bo mu się po prostu nie chce. wiem, bo sama tak często robię. to nie jest ani fair, ani nie wpływa dobrze na wzajemne kontakty, ale taka jest kolej rzeczy. 3letnia więź, która wydawałoby się miała przetrwać długo po maturach, zwyczajnie rozpada się w ciągu kilku tygodni, żeby nie powiedzieć dni. byłam tego zupełnie świadoma, w końcu wiele tego typu rozstań mam już za sobą, częste wyprowadzki i zmiany szkoły dają swoje, tylko prawdziwi przyjaciele zostają w naszym życiu. nie zmienia to jednak faktu, że brakuje mi ludzi, z którymi dzieliłam tyle czasu, mam z nimi cudowne wspomnienia i często pomagali bardziej niżby się mogło wydawać na pierwszy rzut oka. tak jak dziś stwierdziłyśmy, wszyscy dorastają. ludzie tworzą związki, coraz rzadziej wychodzą, albo po prostu ucinają dawne znajomości, zawierając nowe. to cholernie smutne i szkoda tego wszystkiego, ale cóż, tak to już bywa.

poza tym? poza tym jest w porządku. w końcu. :) jeśli nie liczyć mojego głupiego organizmu i jego szwankowania.

Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl